Ranking 2012
Top 10 - Omega Sport

Tabela

1 AZS Politechnika Gdańska Pietrzak Filip 57.5
2 Siwik Intertrade Fereniec Aleksander 52.5
3 Struga Racing Team Parużnik Wojtek 48.5
4 LKŻ Sława Kordek Janusz 45.5
5 Procad Racing Team Micewicz Tomasz 43.5
6 Biały Szkwał Nadolny Jerzy 42.5
7 AZS Politechnika Gdańska Sadowski Tymon 41.5
8 Struga Racing Team Szynkiewicz Andrzej 40.5
9 Hals Chodzież Siwiński Tomasz 39.5
10 Superkoszyk Saling Team Sokołowski Daniel 38.5

Top 10 - Omega Standard

Tabela

1 LKŻ Sława Łukowski Wojciech 57.5
2 AQUADUO KSW Hutnik Pogoria Bałazy Dariusz 52.5
3 Gandalf.com.pl AZS UEK Sailing Team Pacanowski Marcin 48.5
4 Wodna Pasja KSW Fregata Pogornia Stachurski Radosław 45.5
5 LIRA Saling Team Witkowski Przemysław 43.5
6 Struga Racing Team Markiewicz Michał 42.5
7 Chodzież Badowski Marek 41.5
8 AZS Politechnika Rzeczowska Inglot Piotr 40.5
9 OPTY Romaniak Piotr 39.5
10 KW LOK Zefir Skowron Sławomir 38.5




Puck

Do Pucka na mistrzostwa wybieramy się tydzień wcześniej aby odpocząć od żeglarstwa. Na poważnie. Od maja co tydzień jestem na regatach Puchar Polski , Puchar Śląska a jeszcze jako Pan Sędzia – sędziuje regaty na Poraju. Domki które znaleźliśmy na ulicy Nowej miały być blisko portu ale w Pucku są dwie takie ulice i nie trafiliśmy na właściwą. Ale jesteśmy zadowoleni za sąsiada robi nam „Czorny” z rodzinką i Krzysiek załogant Sławka Skowrona. Sławek wyremontował „okręt” po Giżycku. Do kompletu z Pogorii dobijają „Miś Polski” , „Thor” i jeszcze jedna załoga z „Hutnika” na starym „Miś-u” . Na tej łódce dzięki Markowi startowałem na MP w Imielinie. To te regaty z konkursem rzutu kotwicą. Ale wracając do teraźniejszości , pierwsze dwa dni wylegujemy się na plaży i nadrabiamy zaległości w lekturze. „Don Pedro” zwiedza Park Linowy we „Władku” – wpada w zachwyt i próbuje naciągnąć mnie na jeszcze więcej tras. Nic z tego „Koleżanka Małżonka” widząc jak „Don Pedro” śmiga po linach traci zdolność oddychania na wdechu i dopiero po chwili udaje się przywrócić prawidłową pracę płuc. W środę zjawiamy się w porcie aby poskładać „Piotrusia” – czwartek zarezerwowany mam na staż na mierniczego. Namawiamy chłopaków na wspólną inwestycję w teflon do łódki po czym pastujemy okręty stawiamy maszty i taklujemy. Dzięki „Lionom” mam naprawione zabezpieczenie miecza , choć młotek oddajemy dopiero po zakończeniu regat.
Czwartek to praca na stażu , sprawdzamy opaski ( „Klony” ponoć mnie znienawidziły ) ważymy łódki – litości nie dźwignę wszystkich Wy tylko dźwigacie jedną dwie a mierniczy 30. Załogi poszukują ołowiu, obcinają żagle itp. Dzięki chłopakom z „Nie dotyczy” poważona zostaje także moja łódka. Wieczorem padam na dziób i idę spać .
Piątek od rana ponownie staż. Już o 7.00 ustawia się kolejka na wagę ważymy , mierzymy ale udaje mi się wyrwać na śniadanie. W tak zwanym „międzyczasie” dojeżdża „Misza” i takluje okręt. Zakładamy nowe żagle od „Krawcowej” i schodzimy na wodę. Start do pierwszego wyścigu i…………… wali się mi grot na głowę. Poprawiamy wszystko na tej dziwnej fali i waląc dziobem walczymy. Wywalczyliśmy 8 miejsce super . Wygrywa Radek a 3 następne miejsca zajmują załogi z Pogorii. Fajnie – nauczyłem ich cholera pływać a teraz mnie leją… Drugi wyścig jest lepiej kończymy na 3 miejscu. Trzeci wyścig jedziemy na 2 , 3 miejscu ale nerwy zaczynają się mi gotować. Chłopaki nie wolno krzyczeć boja jak nie jest się pewnym. Dobrze że stał na motorówce sędzia i widział co jest grane. Na Adasia gniewam się do soboty. Ale pod czaszką gotuje się dalej. Tuż przed metą zamiast przejść „Nie dotyczy” za rufą i łapać ich na „prawym” wymuszam miejsce na lewym…… i słyszę że „Bazyl” krzyczy protest…. Nie widzę flagi …. Znów nie widzę flagi …… przekraczam linię mety i ….. widzę flagę zamiast kręcić kółka mieliśmy dużą przewagę gotuję się do końca i spływamy do portu. Fajnie – nauczyłem ich protestować to teraz mnie protestują……. Radek ma po pierwszym dniu 3 punkty – tyle ile my w najlepszym wyścigu. 28 punktów to niezbyt dobry start ale przed nami jeszcze dwa dni regat.
Sobota od rana naprawiamy fartuch od skrzynki mieczowej i nawet się nam udaje. Później czekamy na wiatr kibicując narciarzom wodnym i brydżystom. Robimy także pewną sesję fotograficzną .Wreszcie startują wiatraki trzy wyścigi trzy trzecie miejsca. Nie rozumiemy dlaczego Radek spłyną po pierwszym wyścigu. Mamy po 2 dniach 20 punktów i tracimy niewiele do „Thora” i „Aquaduo” liderem są „WOPR-owcy” z Turawy na co dzień pływający na pięknej łódce „Scotch po Wiskey” . Pamiętam okręt z MP w Tałtach i gdzieś tam pewnie pałęta się w necie zdjęcie. Może dla niektórych to niespodzianka ale to przecież medaliści z ubiegłego roku. Startują na pożyczonej łódce i walczą. „Czorny” pociesza nas przed snem że jutro wszystko może się zdarzyć. Liczymy na dwa wyścigi i na to że Radek nie załapie się na dwie odrzutki . Mamy nad nim 2 punkty przewagi .
Niedziela. Wreszcie wieje. Już na wodzie okazuje się że nie działa stoper. „Misza” urządza maraton poszukiwaniu zastępczego zegarka. Po generałach jakie zafundowały nam sporty od razu wisi „Czarna śmierć”. Startujemy i jedziemy na boję z lekkim niedowierzaniem patrzymy jak walczą z żywiołem inne załogi. Naprawdę tak wieje? Ciśniemy i z każdą chwilą powiększamy przewagę. Wygrywamy. Myślimy że będzie jeszcze tylko jeden wyścig. Gratulujemy zwycięstwa „WOPR-owcom” ( to od koloru łódki oczywiście ) Następny wyścig płyniemy bezstresowo , „Aquaduo” i „Podwodna Pasja” zaliczyły doły mamy medal. Jedziemy tuż za „Thorem” ale liczymy na halsówkę mamy przewagę wagi . Paweł jedzie na jedną boję bramki zawietrznej my na drugą – już wiemy że popełnił błąd jedziemy na pierwszym miejscu do mety. Odrobiliśmy stratę do „Thora” mamy srebro??? Na mecie niespodzianka miła ale……. Będzie 9 wyścig …… Chłopaki mówią że jak przyjedziemy wyżej niż na 4 to wybaczą mi DSQ z III wyścigu…….. ale jakie punkty ma Radek i WOPR-owcy , czyżby znowu walczymy od początku? Walka o medal po drugim dole nie dotyczy „Nie dotyczy” w 4 walczymy o 3 miejsca na pudle Radek, My , WOPR , i rewelacyjny „Thor”. W drodze na start glebę zalicza „Dzyndzoł” wraz z „Nie dotyczy” pomagamy postawić okręt. Motorówki które przypłynęły raczej nam przeszkadzały w akcji ratunkowej ale….. niech się uczą. Adaś jak płetwonurek podziałał jak należy i „Dzyndzoła” uratowaliśmy. Ostatni wyścig dobry start załapujemy się z dobrej strony trasy na odkrętkę która trochę żużluje trasę jedziemy pierwsi do samej mety. Podpływa Marian Krupa na pontonie i pyta „Ile macie punktów” „Misza” odpala „23” Marian analizuje –„Radek 22 a Białas na remisie z POL 88 po 19” Jak to…… medalik nam uciekł………………….. „ Misza jak ty to policzyłeś?” pytamy z „Don Pedro” „No 20 po wczorajszym + 3 za dzisiaj” Hm….. coś mi nie pasuje……… liczę głośno „Liczymy 7 wyścigów 4 po 3 punkty 12 plus 3 jedynki razem 15?” matematyki się nie oszuka ….Wygraliśmy ???? Marian powtarza nasze obliczenia i potwierdza „To jesteście mistrzami” płyniemy w doskonałych humorach do portu. Z lekkim niedowierzaniem że taka jest prawda ale w duszy gra…… pierwszy dzień 28 punktów po drugim 20 a po trzecim 15 ……. Trzeba będzie dokleić drugą złotą gwiazdkę na „Piotrusiu” Jedziemy do kwatery i tam puszcza mi hamulec leci trochę łez gdy dziękuję zonie za wyrozumiałość to także jej sukces – w sumie to ona jest podwójnie złota za męża i syna. Ledwo zdążamy na zakończenie – drugie miejsce zajmują ”Thory” wygrywając lepszymi miejscami z „WOPR-owcami”. Na koniec dygresja jedna z załóg nie ominęła boji ….. a wyścig ukończyła to nie do końca uczciwe ……prawda? Sternikowi powiedziałem o tym prosto w oczy .
Ale teraz czas na fiestę i świętowanie . W końcu to sukces.
Towarzysko impreza udana towarzystwo samo się organizowało. Oprawa??? załogi narzekały że piwa nie było , a w Górkach to chociaż solone orzeszki były……….. Nagród nie dali ….. No ok. Mistrzostwa liczy się wynik ale dyplom sam bym sobie zachował na pamiątkę . Usłyszałem także opinię : „5 łódek jeździ po wynik reszta z rodzinami oprócz wyniku chciała by jakiś atrakcji jak tak będzie jak tutaj i w Giżycku to na następne regaty pojedzie te 5 łódek………” Za Górkami , a właściwie za plażą w Górach to zatęskniła tez moja żona tyko że „Bursztynowy Las” ją straszy do dziś.
W sportach Polibuda zmłóciła wszystkich wyniki znacie . Kilka łódek które na co dzień nie jeździ po Pucharze Polski pokazało że potrafi pływać. Zgadzam się z Romkiem Knasieckim który powiedział mi kiedyś „Aby wygrać Puchar potrzeba kasy, kasy, kasy trochę umieć pływać i mieć szczęście . Złoto na Mistrzostwach smakuje tam nie ma przypadków jesteś dobry lub nie jesteś.”

archiwalna wersja strony dostępna pod adresem: www.archiwum.klasaomega.pl - all rights reserved @ klasaomega.pl