Potyczki z Nissanem
„Potyczki z Nissanem” sezon 1986
Przez wiele lat bazą klubu Enif w Częstochowie było dawne kino HUTNIK.
Baza doskonała ze specyficzną atmosferą wilgotnego gorąca z nieszczelnej instalacji
Parowego centralnego ogrzewania.Tam odbywały się „remonty”.
3 razy w tygodniu spotykali się tam żeglarze z klubu w celu remontów jachtów oraz celach towarzyskich…………………
W tym kinie pewnego jesiennego popołudnia zawitała cud maszyna regatowa produkcji R.Knasieckiego,
Przez cały poprzedni rok załoga Jurka Kubskiego jr. Uskuteczniała jazdę na regaty poczciwą „ostródą” pomalowaną na jaskrawo pomarańczowy kolor..o wdzięcznej nazwie „ALBATROS”.
Tak to ich zapaliło, że wykombinowali nowy okręt, a że Albatros był wolny to przypadł w udziale nam ……..Młodzieży.
Później dołączył do tego następny „cud” techniki samochód NYSA, pieszczotliwie zwana „NYSSANEM” remontowanym przez całą zimę.
Jedziemy
Na wiosnę zapakowaliśmy 2 omegi na wózek, załogi do Nyssana i jedziemy na regaty do miejscowości Charzykowy – notabene myślałem ze są to, Hażykowy, co wytknęli mi bardziej obeznani w geografii koledzy.
No daleko nie ujechaliśmy, bo na ulicy Krakowskiej zgubiliśmy wodę z układu chłodzenia pękła gruba gumowa rura łącząca silnik z chłodnicą. Na szczęście tuz obok był sklep MOTO, który posiadał rury i kwiaciarnia, która posiadała wodę
Jedziemy dalej
Dalej znaczy gdzieś w okolicach Radomska …… brakło paliwa ???? Ile ten „Nyssan” pali?
A może tylko nie działa wskaźnik paliwa?
Ok. koleś zabiera kierowcę do stacji tam tankują ”Piątkę” i wracają do nas.
Jedziemy dalej.
Nawet przejechaliśmy Łódź i w Zgierzu w Supersamie zwanym „Blaszakiem” robimy zakupy………..
A że trafił się następny „cud” na półkach stało dobre Bułgarskie wino robimy większy zapasik.
Jedziemy dalej.
Tzn. tylko kawałeczek za miasto, bo przy okazji „tankowania” nie zatankowaliśmy benzyny…..
Na szczęście Łódź to takie miasto gdzie tramwaje jeżdżą po polach i w taki tramwaj pakuje się wysłannik , który wraca później z „kaczką”, w której mieszało się etylinę z mixolem do „cud”-ownych maszyn z DDR.
Jedziemy dalej
Aż pod Toruń gdzie łapiemy gumę……. To „pestka”
Jedziemy dalej
W Bydgoszczy okazuje się, że „zastrajkowała elektrownia’ po zalaniu wodą z chłodnicy i nie mamy prądu. Na pych jednak odpaliliśmy…….. i świecąc latarką do mijających nas samochodów…..
Jedziemy dalej
Przed Chojnicami tradycyjnie brakło nam paliwa…… 12 w nocy ……… 15 kilosów w jedną stronę ………. ale stał się „cud” .Trafił się koleś Ładą, któremu jednak bardzo się śpieszyło i nie mógł nas podrzucić do Chojnic, ale zgodził się nas zaholować, po warunkiem, że ktoś się do niego przesiądzie żeby dociążyć tył……..
Jedziemy dalej
Za Ładą na tali grota „Nysan” z nim na przyczepie 2 „Omegi” .Jakoś dotarliśmy na stację CPN i zatankowaliśmy. Niestety „Nysan” nie chce odpalić…. 1.30 w nocy mogiła………………….
Ale jedzie facet traktorem i może nas poholować ……………….
Jedziemy dalej
Traktor za nim pług , za nim „Nysan” na talii grota + przyczepa i 2 omegi
Dojechaliśmy !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Traktorzysta z uśmiechem zbliżył się do kierowcy aby zainkasować obiecaną nagrodę. Nagrodą była oczywiście butelka bułgarskiego wina ze Zgierza ( Już ostatnia)
-No to ten tego …..co się należy? Zapytał kierowca ściskając butelkę za plecami
-No, bo ja wiem? Jesteście z Częstochowy…………………….. Rzekł z zakłopotaniem traktorzysta
-To tam się za was pomodlimy ……. z uśmiechem wykrzyczał kierowca chowając ostatnią flaszkę za pasek od spodni ….
A regaty- pierwsze duże, w których brałem udział jeszcze jako załogant, do którego obowiązków należało wybieranie wody …… kaloszem , zakończyliśmy na trzecim miejscu od końca……..
Zakochałem się w tym szalonym Omegowskim światku – i jestem w nim do dziś -dłużej niż z własną teściową………..
Yarekc











