Nieporęt
Bardzo szybkie regaty w Nieporęcie
Na Finał Pucharu Polski do Nieporętu wybraliśmy się …. Z pewną taką nieśmiałością.
W czwartek udało sięgam powrócić z rodzinnych wczasów w Tunezji – oczywiście nie było łatwo zawsze mamy pod górkę , tym razem zbankrutowało Biuro Selectours z którym wybraliśmy się na wycieczkę…….. A w piątek obudził się w „Don Pedrze” duch walki i naciągnął ojca na regaty. Z zapaleniem oskrzeli przywleczonym z Afryki dałem sięnamówić i w sobotę nad ranem ładujemy się do multipli i jedziemy …….
W porcie YKP-u meldujemy się około 9.00 „Misza” i „Don Pedro” stawiają okręt a ja szukam czegoś do popicia antybiotyku. Owszem piwo….schłodzone nawet, Red Bula , procenty wysokie, szampan nawet ale wody…….. Ratują mnie „Mufinki”- dzięki Tymon posiadają wodę i pozwalają zaaplikować lekarstwo. Z obliczeń wynika że Radek aby nas wyprzedzić musi wygrać przy minimum 12 łódkach. Do samego końca monitorujemy sytuację czy uda się tyle uzbierać. Jako ostatni 9 standard zapisujemy się do regat. Marek pożycza mi zimową czapkę na głowę i idziemy na wodę I wyścig długodystansowy przy fajnym wiaterku około 3 pełnej , tak ze trzeba pobalastować , a w szkwałach nawet bardzo pobalastować. Dobrze startujemy płyniemy na zmiany i jedziemy po boji na I miejscu po drugiej boji dogania nas na pełnym „Apatia” i „Parampampam” . Na halsówce Sławek gdzieś odpada z czołówki a my z Radkiem wozimy się na „ Prawy” , „Lewy” w końcu Radek odchodzi na inny hals a my ciśniemy łódkę ile się da szukając mocniejszego wiatru. „Misza” pyta czy mam zawał bo dyszę jak Lokomotywa Tuwima. Czuję ogromną bryłę lodu w oskrzelach ale wygrywamy ten wyścig. W drugim na starcie najeżdża na nas „Znikający Tomek” i „Apatia” . Tomek nie daje rady na odbiciu i zostaje ale „Apatia” trzyma nas n prawym halsie mimo że przyszła odkrętka i trzeba się przekładać. W końcu odkładamy się na lewy i gonimy czołówkę która uciekła do przodu. Na pełnych bez większych zmian na halsówce nadrabiamy i jesteśmy już na drugim miejscu „Kotami” które gościnnie startują w standardzie jedziemy wyżej od nich wyraźnie ostrzej i mamy nadzieję że jeszcze ich dogonimy. Nagle łup lina talii grota puszcza na szyciu i cała lina wylatuje z bloczków łapiemy bom próbujemy przecisnąć linę przez bloczki ale to nie takie łatwe w końcu udaje się przez jeden bloczek na bomie i na pół grota jedziemy do mety. Kończymy na 5 miejscu. Naprawiamy szoty i następny wyścig. Czarne płatki przed oczami latają coraz częściej. Jest ogólnie zimno a czuję że temperatura skacze mi do góry. Jedziemy w czubie wyścigu gdy nagle łuuup………… wali sięna głowę grot a fał ucieka do masztu. Można zawiązać na krótko krawatem do topu ale ja mam dość. Spływamy do brzegu pakujemy okręt i jedziemy do domu. 50 kilometrów przed Częstochową dzwoni Radek pytając gdzie jestem , chwilę później Sławek z prośbą o pożyczenie grota , sekundy potem „Czorny” aby pożyczyć foka……………Rozparcelowali mi żagle…………….. Cel na ten sezon został osiągnięty MP jako bonus Puchar Polski. W przyszłym sezonie „Don Pedro” dostaje rumpel na regatach lokalnych , Puchar Polski trochę odpuścimy na Pucharze Śląska potrenujemy ale bez szaleństw, te regaty trochę kosztowały. Widoków na możnych darczyńców nie widać a ilość imprez promuje załogi z zapleczem finansowym w postaci budżetówki. Niektórzy to jeszcze fantazjują o prawie olimpijskim poziomie ………… Mam nadzieję że ilość imprez zostanie ograniczona do 6 + MP. Do zobaczenia za kilka miesięcy a nieoficjalnie powiem że wszystko się jeszcze może zdarzyć z tegorocznymi wynikami…………….
Jarek











